poniedziałek, 30 marca 2015

A gdzie rozdział???

HEEEJJ!
Rozdział nie pojawił się w tamtym tygodniu ponieważ było kilka rzeczy, które nie pozwalały mi usiąść i spokojnie czegokolwiek napisać:
1. Nauka
2. Relacja damsko-męska
3. Remont w domu
4.Próby, próby i jeszcze raz próby do przedstawienia

Nie będę was dalej zanudzać, ale piszę tą notkę dlatego, żeby wam powiedzieć, że rozdział pojawi się pod koniec bieżącego tygodnia :)

I zastanawiałam się, żeby zacząc pisać też na pewnej aplikacji "Wattpad", ale oczywiście nie opuszczę TEGO bloga, bo właśnie tutaj zaczęła się moja historia z prowadzeniem właśnie takiego typu opowiadań../
Na wattpadzie zaczęłaby pisać zupełnie o zymś innym niż tutaj, ale to także będzie romans.
Jeżeli postanowie zacząć kolejny etap w pisaniu napewno wrzuce tutaj linka. Może akurat wam przypasuje. 
Piszcie co uważacie o tym pomyśle :) 




sobota, 21 marca 2015

Rozdział 8/ Plaża

- Wspaniale- Odpowiedziała z iskierkami w oczach rozglądając się znów po pomieszczeniu, żeby sprawdzić czy niczego nie pominęła. - Zadziwiasz mnie...- Wyszeptała po chwili ciszy.
-Zadziwiam czym?- Zapytał zdezorientowany
-Tym, że cały czas dowiaduję się o tobie czegoś nowego. Kiedy pierwszy raz przyszłam do twojego gabinetu i podałam się za guwernantkę, myślałam, że jesteś perfidnym, nadętym...
-Wystarczy- Przerwał jej w pół słowa i objął w pasie odwracając twarzą do siebie- Jesteś zmęczona?
-Nie, przespałam kilka godzin w samolocie- Uśmiechnęła się kładąc dłoń na jego ramieniu
- To w takim razie zapraszam na spacer- Złapali się za dłonie i ruszyli w stronę najbardziej oświetlonych miejsc. Wkrótce znaleźli się w centrum miasta, które było przepięknie oświetlone. Ulicami przechadzały się zakochane pary trzymające się za dłonie, a inne robiące sobie zdjęcia pamiątkowe. German co jakiś czas spoglądał kątem oka na blondynkę spacerującą obok niego.
Kiedy wrócili do hotelu Angie postanowiła wziąć sobie relaksującą kąpiel. Wzięła swoją koszulę nocną i ruszyła do łazienki w której panowały odcienie błękitu. Nalała sobie do wanny wody i dodała różnego rodzaju olejki zapachowe i nawilżające. W czasie kiedy kobieta wygrzewała się w łazience, German postanowił zrobić jej niespodziankę. Zamówił z baru chłodzonego szampana z dwoma kieliszkami, które służba dostarczyła do pokoju. Blondynka wyszła z wanny i wytarła się ręcznikiem, ubrała koszulę, a na nią biały, przytulny, hotelowy szlafrok. Kiedy wyszła z łazienki, zastał ją bardzo romantyczny klimat, szampan, kieliszki, świeczki i do tego wszystkiego- German. Angie tylko czule się uśmiechnęła i wolnym krokiem podeszła na ukochanego. Zarzuciła ręce na jego kark, a on objął ją w pasie. W jednej chwili ich usta się zetknęły. Ich języki tańczyły między sobą, a pocałunki przeradzały się w coraz bardziej namiętne. Tę przepiękną chwilę przerwał dźwięk komórki inżyniera.
Pod wpływem impulsu, brunet rozłączył się i rzucił telefon w kąt pokoju. Po chwili nalał do lampek złocistego szampana i podał jeden z kieliszków kobiecie, która zaraz upiła łyk.
- Mówiłem ci, że cie kocham?- Spytał, obejmując szwagierkę ramieniem.
-Hmmmm niech pomyślę...- Udawała, że się zastanawia i zrobiła minę myśliciela- ... Z jakieś tysiąc razy- Przeciągnęła i uśmiechnęła się lekko do siebie.
-Angie? Mam do ciebie pytanie- Zrobił poważną minę przez co na twarzy blondynki zawidniało lekkie zaniepokojenie. -Zastanawiam się czy masz łaskotki. - Uśmiechnął się triumfalnie, a Angeles momentalnie odłożyła kieliszek na ziemi i zerwała się z łóżka.
-Nie ma takiej opcji- Powiedziała cofając się w stronę ściany, kiedy inżynier zaczął zbliżać się do niej wolnym krokiem, tak jakby on był lwem polującym na antylopę.
-Jest opcja- W końcu podszedł do niej na tyle blisko, że delikatnie przeciągnął ją na łóżko i zaczął łaskotać. Nauczycielka zaczęła wymachiwać nogami i krzyczeć wniebogłosy.
Kiedy była już czerwona jak burak od śmiechu, a brunet nadal nie przestawał, wzięła do rąk jedną z poduszek i uderzyła go nią lekko. Ten nie został dłużny bo zabrał jej przedmiot i tak rozpoczęła się bitwa na poduszki. Nie obyło się oczywiście bez całowania i "miziania" się.
Wykończeni padli na łóżko i momentalnie zasneli wtuleni w siebie.


Parę obudził najbardziej irytujący przedmiot świata, Dzieło szatana- Budzik.
Po wstaniu z łóżka niechętnie ogarneli pokój i zeszli na śniadanie.
Po sytym posiłku para postanowiła wybrać się na plaże. Przebrali się w stroję kąpielowe i ruszyli w stronę oceanu.
Kiedy się rozłożyli Angie położyła się na leżaku i sięgnęła po książkę, a German poszedł popływać.
Po kilkunastu minutach mężczyzna wyszedł z wody i podszedł do ukochanej. Wziął ją na ręce i z małego mostku wrzucił do wody.
-German!!!!!!!!!!- Krzyknęła, kiedy się wynurzyła i zdjęła włosy z oczu.
-Co kotku? - Zapytał z podstępnym uśmieszkiem i wskoczył do wody. Po wynurzeniu się złapał blondynkę w tali i podniósł tak aby oplotła nogi wokół jego pasa. - Co chcesz dzisiaj robić?
-Nie wiem, zgodzę się na to co ty zaproponujesz- Uśmiechnęła się i chłapnęła go wodą.
- W takim razie coś przyszykuje- Oznajił i cmoknął ją w kącik ust.
Po powrocie do hotelu German wyszedł załatwić kilka spraw dotyczących ich wieczoru, a Angie miała się przygotować.

CHWILOWO OCZAMI ANGIE:
German wyszedł, a ja mam się przygotować. Kiedy wzięłam prysznic z ręcznikiem na głowie zrobiłam trochę mocniejszy makijaż tzn. powieki zamiast brzoskwiniowym przejechałam złotawym cieniem, rzęsy podwinęłam i podkreśliłam tuszem, policzki musnęłam różem, a usta czerwoną szminką. Następnie przyszedł czas na ubiór. Wybrałam białą sukienkę bez ramiączek, z rozkloszowanym tiulowym dołem. Do tego dobrałam czarne szpilki i złote kolczyki.
Wyprostowałam włosy i spryskałam je lakierem. Kiedy stanęłam przed lutrem wyglądałam dość dobrze. Wzięłam do ręki telefon i napisałam SMS do Pabla i Violetty z wiadomością gdzie dzisiaj idę itp.
Kiedy wybiła godzina 19.00 German przyszedł po mnie i wręczył czerwoną różę obwiązaną wstążką.
 -Gdzie idziemy?- Spytałam przyjmując rolślinę.

#############
I Koniec? Podobał się wam? Liczę na duuuużżżżo komentarzy.
Taki trochę gorszy rozdział, ale nie miałam czasu w tym tygodniu, a treść pisałam na WOSie :)
Przepraszam, ze taki krótki i z góry dziękuje za komy...



wtorek, 10 marca 2015

Rozdział 7/ Wyjazd

Nauczycielka postanowiła porozmawiać z przyjacielem, lecz nigdzie nie mogła go znaleźć.
Po skończonych zajęciach razem z siostrzenicą ruszyły w stronę willi. Oczywiście nie mogło się obyć, bez zakupu jabłek w karmelu na jednym z kolorowych straganów w parku.
Kiedy w końcu dotarły do ogromnej rezydencji Castillo, zastały pana domu, kłócącego się z nijakim Christianem.
-Vilu, wejdź drzwiami kuchennymi, proszę- Powiedziała do dziewczyny, a sama podeszła do dyskutujących mężczyzn. - Co się tu dzieje?!- Powiedziała zirytowana oddzielając ich od siebie i zmierzając przybysza wściekłym spojrzeniem.
-Nie mieszaj się w to!- Krzyknął blondyn, który był oczywiście Christianem.- Mówiłem, że cię odzyskam!- Warknął przez zęby
- Nie odzyskasz, a wiesz czemu? Bo ona jest moją żoną!- Wymyślił na poczekaniu German przyciągnął do siebie blondynkę i objął ramieniem. Ta zrozumiała iluzję i uśmiechnęła się złośliwie do niebieskookiego.
-Yhm- Mruknął- Ale nawet jeżeli to prawda, to odbiję ci ją, panie Castillo.- Ujął i wyszedł z posesji.
Zakochani weszli do domu zamykając za sobą drzwi, aby na pewno gość nie powrócił.
Po sytym obiedzie Angeles postanowiła wyjść do ogrodu. Usiadła na białej huśtawce zawieszonej na grubej gałęzi jednego z drzew wiśni. Zarwała z niej parę tych owoców i odepchnęła się od ziemi pałaszując czerwone wisienki. Przymknęła powieki delektując się smakiem i wygrzewając się promieniami słonecznymi.
Gwałtownie otworzyła oczy, kiedy poczuła, że ktoś zatrzymuje bujaczkę. Tą osobą był German.
Kiedy całkowicie się zatrzymała, uśmiechnęła się ciepło do mężczyzny, który podał jej dłoń, aby wstała.
-Chodź ze mną, mam dla ciebie niespodziankę- Mruknął do jej ucha i pociągnął za sobą do gabinetu.
Przeszli przez cały salon, aż znaleźli się w jaskini inżyniera- Czekaj- rozkazał i podszedł do swojego biurka i z jednej z szuflad wyjął małe pudełeczko. Podszedł do blondynki i otworzył pudełko w którym znajdowała się piękna, złota bransoletka z białymi diamencikami i znakiem nieskończoności.
- Jest śliczna, ale z jakiej okazji?- Spytała wtulając się w mężczyznę.

-A kto jutro kończy 24 lata?- Spytał rozbawiony sytuacją. Angie odruchowo, delikatnie puknęła się w czoło.- To nie koniec niespodzianek- Uśmiechnął się
-Jak to?
-Zapraszam cię na weekend do Wenecji- Podał jej do rąk zakupione bilety lotnicze. Ta nic nie powiedziała tylko rzuciła mu się na szyję i połączyła ich wargi z sobą. Pocałunek był namiętny, ale zarazem delikatny i z uczuciem. Oderwali się na chwilę od siebie, aby zaczerpnąć trochę powietrza, ale zaraz powrócili do tej czynności.
Całowali się sekundy, minuty, a może godziny?
Z jednej strony trwało to wiecznie, a z drugiej tylko chwilę.
Kiedy w końcu na dobre zakończyli tę słodką torturę, Angie położyła dłoń na policzku inżyniera i przejechała nią po jego twarzy.
- Śliczna jesteś- Szepnął łapiąc za jej dłoń, która spoczywała na jego buzi. Kobieta nic nie odpowiedziała tylko uśmiechnęła się ciepło.- Kocham cię- dodał
-Ja też- Cmoknęła go w policzek
-Pakuj się, wyjeżdżamy w nocy
- To lecę- Posłała mu buziaka i pobiegła spakować walizkę.
Nie wierzyła, że German jest zdolny, do tego, żeby zorganizować taką wspaniałą, romantyczną podróż.
Spakowała spodenki, bluzkę, jedną sukienkę na co dzień i jedną wizytową. Do tego kremowe koturny i czarne szpilki. Spakowała najpotrzebniejsze kosmetyki do makijażu i do higieny. Kiedy walizka stała już pod ścianą, blondynka rzuciła się na łóżko i przeczytała kilka SMS od Pabla i odpisała na nie. Później pomalowała sobie paznokcie na czerwony kolor.
Jakiś czas potem German  i Angie siedzieli już w czarnym Audi, które zmierzało na lotnisko.
Po wyjściu z samochodu, odprawie i wejściu do samolotu wzbijali się już w powietrze. Blondynka po czasie odpłynęła do krainy Morfeusza. Obudziło ją lekkie szturchanie
-Kochanie wysiadamy- Zawiadomił ją German, po czym pomógł jej zdjąć bagaż z półki i wysiedli z wielkiego ptaka. Kiedy wyszli z lotniska ich oczom ukazała się pięknie oświetlona Wenecja. Wsiedli do taxi i pojechali do hotelu, w którym mieli spędzić ten weekend. Po dojechaniu na miejsce dostali kluczę do pokoju i obejrzeli go w całej okazałości. W pokoju panował błękitny odcień. Na środku stało ogromne łóżko z baldachimem, po bokach dwie szafki nocne w kolorze kremowym. Na drugim końcu pokoju znajdowała się w takim samym kolorze komoda, a nad nią duże lustro. Były tam taże wielkie szklane drzwi, przez które można było przejść na balkon. -Podoba ci się?- Szepnął jej do ucha.
- Wspaniale- Odpowiedziała z iskierkami w oczach.

##################
I jest! Trochę szybciej, ale ja piszę rozdział kilka dni, zaczęłam w sobotę i jakoś wyszło :)
Proszę o komentarze, które ogromnie motywują
Nastęny rozdział w tym lub w przyszłym tygodniu :)


czwartek, 5 marca 2015

Rozdział 6/ Christian i jego propozycje...

-Angeles czy wiesz kto mówi??!- Wykrzyczał radosny głos
-Przykro mi, ale nie- Odpowiedziała stanowczo, marszcząc brwi, zastanawiając się z kim rozmawia.
-Hmmmm Może kojarzysz swojego pierwszego chłopaka?- Przeciągnął męski, głęboki, dość znajomy  głos
-Christian?!- Niemal, że krzyknęła do słuchawki
-Tak, kotku, a kto inny?
-Po co dzwonisz!- Warknęła, przypominając sobie całą przeszłość związaną z nim. On ją zauroczył, tak jak resztę dziewczyn, a ona była ślepa, nie widziała tego, że chciał ją tylko wykorzystać i porzucić.
-Angeles, Angeles...  co? Znowu będziesz zgrywała pewną siebie? Nie udawaj... Znam cie- Powiedział irytującym głosem
-Ty mnie znasz?!-prychnęła- W ogóle mnie nie znasz. Wiesz co? Nie będę traciła czasu na rozmowę z kimś takim jak ty!- Powiedziała rozdrażniona i rozłączyła się natychmiastowo.- Co za debil- Mamrotała pod nosem idąc w stronę pokoju nauczycielskiego na kolejną lekcje. Całą godzinę siedziała i myślała o telefonie od jej BYŁEGO. Po skończonych zajęciach, kiedy wszyscy uczniowie opuścili sale, a do blondynki podeszła Viola.
-Angie?- Zaczęła, a kobieta gwałtownie się na nią spojrzała
-Tak?
-Co się stało?
-Nic
-Taaaa jasne, przecież widzę. A jak mi nie powiesz, to ja powiadomię tatę, że coś cię gryzie, a on ci spokoju nie da!- Ujęła triumfalnie
-Nie zrobisz tego..- Spojrzała na nastolatkę podejrzliwym wzrokiem. Dziewczyna chciała już coś odpowiedzieć, ale zadzwonił dzwonek i pognała na lekcje .
Angie już kończyła pracę , dlatego zabrała torebkę i poszła na samotny spacer po parku.
Na świeżym powietrzu, w samotności podejmowała decyzje, myślała i ogólnie się relaksowała, tak jak inni pod prysznicem, ona na spacerze.
Postanowiła usiąść na jednej z ławek. Przymknęła powieki i delektowała się ciszą i spokojem.
-Angeles!-Usłyszała męski pewny siebie głos za plecami.
-Kur*a- Przeklnęła pod nosem.
-Nie przeklinaj Angeles- Christian usiadł obok niej gdyby nigdy nic.\
-Czego chcesz?- Spytała oschle odsuwając się od mężczyzny.
-Chciałbym odnowić nasz związek
-Wiesz, co idę, PA!- Krzyknęła, szybko wstając z ławki ruszyła w stronę willi.
Kiedy weszła do domu, trzasnęła drzwiami wejściowymi i (nie wierzyła, że to robi) zaparzyła sobie zielonej herbaty.
 Kiedy siedziała naburmuszona i popijała ziółka, kiedy do kuchni wszedł radosny inżynier
-O! Angie, czyżbyś zmieniała się w Jade?!- Zaśmiał się i cmoknął blondynkę w czubek głowy.
-Nie denerwuj mnie teraz, bo nie ręczę za siebie- Warknęła mocno ściskając palcami szklankę.
- Co się dzieje?- Zapytał troskliwie siadając obok niej i obejmując ramieniem. Kobieta nic nie odpowiedziała tylko położyła głowę na jego torsie i odłożyła napój na blat kuchenny.
W końcu postanowiła mu opowiedzieć całą historię. Jak to Christian ją zranił, a teraz ją nachodzi.
German nic nie powiedział tylko przytulił. Po chwili jednak zmienili tematy rozmowy i zaczęli mówić o czymś przyjemniejszym.
Nie zauważyli nawet jak ze studia wróciła Violetta z różą w ręku. Ku zdziwienia nastolatki ojciec nie pytał się skąd ma kwiat, w prawdzie nawet jej nie zauważył.


*************
Następnego dnia Angie obudziła się w świetnym humorze. Po porannej toalecie zeszła na śniadanie entuzjastycznie witając się z domownikami. Kiedy chciała wyjść z siostrzenicą do studia, German zaproponował, że je podwiezie, jednak grzecznie odmówiły idąc uliczkami Buenos Aires do tętniącego życiem młodych ludzi miejsca.
-I jak było na randce?- Zapytała Angie unosząc jedną brew, wbijając wzrok w siostrzenicę.
-Świetnie, dostałam róże, byliśmy w kinie....- Wymieniała nastolatka, która jak zresztą było widać miała motyle w brzuchu.
-Violu... Violu..- Westchnęła ciocia przerzucając torebkę na drugie ramię.
-Angie ja lace do Fran i Cami PA!- Objęła kobietę i podbiegła do przyjaciółek, którym zdała relacje.
Nauczycielka postanowiła porozmawiać z przyjacielem.


################
Hej, hej, hej WRACAM!
Rozdział krótki i nudny, wiem! Angie przeklina, pije zieloną herbatę! Szok, sama nie wiedziałam co piszę XD A teraz na poważnie.
Jeżeli mi się uda w tym tygodniu spróbuję dodać coś jeszcze
Może by mi się udało dodawać częściej, ale wiadomo..- nauka, a jeszcze kolejne trzy miesiące będą dla mnie bardzo ciężkie. Na kółku teatralnym zaczynamy generalne próby do przedstawienia i będziemy je wystawiać właśnie w marcu, kwietniu, maju, więc blog będzie lepiej funkcjonował w połowie czerwca, bardzo późno, ale chociaż rozdziały będą raz w tygodniu
No to lecę kochani papa :*

poniedziałek, 2 marca 2015

Kochani!!!

Przepraszam, że rozdziału nie ma tak długo i bez uprzedzeń, ale miałam niespodziewane sprawy rodzinne do załatwienia i n prawdę nawet ani na która5 minut nie zdążyłam włączyć komputera. Rozdziałów na kartce mam chyba 5, więc kolejny w sobotę i postaramnsie pisać raz na tydzień

czwartek, 19 lutego 2015

Rozdział 5/ Tajemniczy telefon

- Chciałabyś iść może dzisiaj ze mną do kina?- Zapytał z nadzieją
-Bardzo chętnie- powiedziała- O której?
-Hmmmm może o 17.00 tutaj?
-Okey- Oznajmiła pocałowała szwagra w policzek i ruszyła do sypialni siostrzenicy.
Kiedy weszła do różowego pomieszczenia dziewczyna akurat pisała coś w swoim pamiętniku, ale kiedy zobaczyła ciocię zaraz zamknęła zeszyt.
Angie przysiadła na łóżku obok nastolatki i zaczęły rozmawiać: O Leonie, studiu, matce Germana, aż w końcu Violetta poruszyła temat jej i Germana.
-Angie, czy ty jesteś z tatą?- Zpytała z iskierkami w oczach
-Skąd ci to przyszło do tej twojej główki- Spytała pieszczotliwie
- No okey, zaczynam- Wzięła głęboki wdech- 1. Nie widzicie po za sobą świata. 2. Ostatnio się razem obudziliście i 3. Widziałam wasze dzisiejsze pocałunki u ciebie w pokoju...-Wymieniała na palcach wszystkie trzy punkty
-Widziałaś to?!- Krzyknęła blondynka
-Tak, chciałam wam zrobić zdjęcie, ale wtedy przyjechała... ... babcia -,-
-O ty!- Zadrwiła i zaczęła łaskotać dziewczynę, która rzucała się na wszystkie strony.
-Ta!! Tato... ra...  rat.. ratuj!- Krzyczała szatynka dławiąc się śmiechiem, kiedy pan domu wszedł do pokoju. Ten nie czekając zaczął łaskotać swoją ukochanom. Cała trójka bawiła się i śmiała przez następne półtorej godzinki. Jednak ten radosny czas się skończył kiedy do pokoju weszła mamuśka.
-Violetto!- Rzekła uroczyście- Spójrz jaką sukienkę przywiozła, ci z Francji- Z torebki w kwiatki wyjęła czarną ołówkową sukienkę, strasznie poważną, jak na pogrzeb. Sięgała trochę za kolana. Przy rękawach miała skórzane zakońcenia.- Trafiłam w twój styl?- Ta kobieta miała klapki na oczach, rzecież Vilu chodziła w pastelowych dziewczęcych ubraniach.
-T- tak dzięuję babciu- Z grzeczności podeszła i cmoknęła kobietę w polik.
-A teraz chodź idziemy na zakupy i do kosmetyczki- Oznajmiła i wyciągnęła wnuczkę. Ta jeszcze dawała znaki tacie i ciotce, żeby ją ratowali.
-Pomożemy jej?-Zapytała blondynka
-Niech się pomęczy..  wiesz co, za godzinę wychodzimy skarbie- Powiedział, a Angie wyszła przygotować się do wyjścia.
 Postanowiła się przebrać: Wyjęła błękitną spódnicę bąbkę i białą bluzkę na ramiączkach. Do tego włożyła czarne koturny i zarzuciła tego samego koloru sweterek. W makijażu nic nie zmieniła tylko przejachała usta malinowym błyszczykiem i poprawiła włosy. Praktycznie była gotowa do wyjścia, a miała jeszcze dwadzieścia minut, które spożytkowała na ogarnięcie w szafce nocnej, w którj można było znaleźć chyba wszystko. Płyty, książki, kosmetyki, husteczki, kartki... itp.
Kidy udało jej się uprzątnąć nieład, mogła już iść na umówione miejsce. Zaszła ze schodów, a tam czekał na nią German ubrany w niebieską koszulę i czarne spodnie
-Ślicznie wyglądasz- powiedział i ruszyli w stronę kina. Kiedy doszli na miejsce podeszli do kasy.
-Na co chcesz iść?- Zapytała mężczyznę
-Może... na jakiś horror, chyba, że będziesz się bała
-Ja będę się bała?!- Powiedziała ironicznie- Prędzej ty- Uśmiechnęła się
-Więc dobrze- Zwrócił się do kasjerki- Ja poproszę dwa bilety na "Piątek trzynastego"-Kiedy nabyli bilety poszli po pop corn, a następnie na salę. German mimo, że nic nie mówił dobrze wiedział, że Angeles będzie miała stracha na filmie i chciał to po części wykożystać, żeby jeszcze bardziej się do niej zbliżyć.
Kidy siedzieli już w wygodnych fotelach i zajadali pop corn światła zgasły, a na wielkim ekranie ukazał sie film, który trwał trzy godziny.
Jednak po nie długim czasie przypuszczenia Germana sprawdziły się i początkowo Angie objęła rękami jego tors. Potem keidy film stał się bardziej "krwisty", blondynka zaczęła się wtulać w szwagra na co on odpowiedział obejmując ją i przysuwając do siebie.
-Boisz się?- Zapytał, chociaż znał odpowiedź
-Można tak powiedzieć- Przyznała cicho i do końca filmu siedziała przytulona do inżyniara.
Po filmie przeszli się jeszcze przepięknie oświetlonym parkiem
-Podobał sie film?- Zaśmiał się
-Ale śmieszne- SZturchnęła go bidodrem- Kotku, zdajesz sobie sprawę, że Viola nas ukatrupi, prawda?
-Nie, dlaczego? Ale jeśli masz racje to możemy się bać...
-Twoja matka wyciągnęła ją na zalupy... Biedna dziewczyna...
-Ciesz się, że ciebie nie wyciągnęła, jeszczee
-Jeszcze?! German!
-Też cię kocham- Powiedział zatrzepotał rzęsami i ruszyli w stronę willi.
Kiedy weszli do środka zastali dom w całkiem przyzwoitym stanie, mimo tego, że zostawili samych: Ramalla i Olglę.
-Angie wróciliście?!- Krzyknęła Violetta- Mam dla was wiadomość. Jestem w ciąży!!!
- Że co?!!! Z kim!- Krzyczał zdenerwowany pan domu- Z kim? Z Leonem??! Powyrywam mu nogi z ..
-Żartowałam!- Zaśmiała się dziewczyna, a jej ojciec, aż poczerwieniał ze złości- To była zemsta, że mi nie pomogliście, kiedy babcia wyciągnęła mnie do kosmetyczki, a teraz dobranoc- Powiedziała dumna z siebie, i pewnym krokiem ruszyła do pokoju
-To dziecko jest niemożliwe- Burknął do towarzyszki
- Wiesz, uroczo się denerwujesz- Uznała Angie
- Naprwdę...? - Powiedział z ironią w głosie
-Tak. Ja idę się przygotować na jutro do studia, dobranoc- Pocałowała go w policzek i już chciała odejść, ale ją zatrzymał.\
-Tylko tyle?- Spytał i przyciągnął kobietę do siebie i pocałował w usta.- Teraz jesteś wolna
-Dziękuje bardzo, panie Castillo- Odpowiedziała i ruszyła do swojej sypialni, gdzie spakowała nuty, wzięła prysznic i położyła się spać.

****************
Kiedy zaczwoniło to użądzenie diabła zwane budzikiem, Angeles zwlekła się z łóżka i z niechęcią powędrowała do łazienki doprowadzić się do normalnego stanu. Ale zadręczył ją ten sam problem co zawsze, jedno pytanie..
Co by tu ubrać??? Nie mam ciuchów!- Powiedziała sama do siebie stojąc przed szafą pełną ubrań, nie sądziła, że ktoś to słyszał
-Typowa kobieta "Nie mam się w co ubrać" a z szafy lawina ubrań wylatuje- Przedrzeźnił ją German, który wtargnął do jej pokoju.
- Puka się, poza tym chce się ubrać- Mówiła wyjmując z szafy pierwszą lepszą bluzkę i spodenki.
-Nie ma sprawy-Powiedział całując ją w skroń i wyszedł z pomieszczenia. Kiedy się ubrała zeszłą na śniadanie. Tradycyjnie zjadła sałatkę owocową i popiła to kawą. Potem zabrała torebkę i ruszyła z siostrzenicą do studia.
Pod budynkiem rozeszły się w swoje strony, Vilu do Leona, a ANgie do pokoju nauczycielskiego
w którym spotkała Pabla.
-Cześć- Orzekła krótko, wzięła dziennik klasy z którą miała teraz mieć lekcje i powędrowała do sali.
Lekcje przebiegły bez komplikacji i wszyscy uczniowie bardzo ucieszyli się z powrotu Angie.
POdczas jednej z przerw zadzwonił do niej telefon
-Halo?- Odezwała się kiedy odebrała
-Angles! Czy wiesz kto mówi...??!- Wykrzyczał radosny głos

###############
I Oto rozdział???
Co myślicie?
Piszcie w komentarzach, bo to naprawdę motywuję
do dalszej pracy, z lepszymi efektami czyli: dłuższe rozdziały :D|
Trzymajcie się. Nowy rozdział jutro... 

środa, 18 lutego 2015

Jednorazówka/ Jestem Angie...

Czym w ogóle jest szczęście? Każdy stawia sobie takie pytanie i każdy inaczej na nie odpowiada.
Jedni- Że szczęście to sukces kariery zawodowej i majątek
Inni- Że rodzina i miłość.
Angeles Castillo miała oby dwa, ale straciła to, co było dla niej ważniejsze. Straciła rodzinę, swojego męża, siostrzenice i córkę.
Zostałam sama, w wielkiej willi. Siedziałam w gabinecie swojego ukochanego. Zobaczyła jak osiemnaście lat temu weszła tu po raz pierwszy. Przyszłam i podałam się za guwernantkę Violetty. Tego roku było wszystko dobrze, jednak w następnym German znalazł kobietę, która okazała się perfidną oszustką. Ale rok po tym wzięłam ślub z Germanem i wtedy stała się panią Castillo.
Violetta, German i ona stanowili szczęśliwą rodzinę, a potem ich szczęście było jeszcze większe gdy okazało się, że jestem w ciąży. Urodziła śliczną córeczkę zupełnie inną niż Viola. Kilka lat później Violetta wzięła ślub z Leonem i urodziła bliźniaki.
Potem przez jakiś czas było dobrze; zaczęło się.
Viola z Leonem i dziećmi lecieli na wakacje i..... i wtedy był ten wypadek. Samolot zapalił się w powietrzu i spadł. German i ja byliśmy zrozpaczeni. Nasza córeczka.. Sara... była zbyt mała, żeby zrozumieć co się stało. Później kiedy moje słoneczko miało piętnaście lat była w szkole i wybuchł tam pożar. Leżała trzy dni w szpitalu- oparzenia trzeciego stopnia- zmarła.
Olga i Ramallo wyjechali za granicę, więc zostałam w tej wielkiej willi sama z Germanem, którego napadły czarne charaktery- Zastrzelili go. Zostałam sama.- W ogromnej willi- sama. Nic się nie zmieniło. Minęło kilka lat, a pokój mojej córki wygląda jak tego poranka, kiedy radosna wychodziła do szkoły. W gabinecie męża, leżą te same papiery, które wypełniał zanim został postrzelony.
Pokój Violetty jest taki sam jak była nastolatką.
Śpię w tej samej sypialni, w której spałam z mężem. Dom jest cichy, pusty, straszny.

Jestem Angeles
mam lat 43
dotknęłam kiedyś miłości
miała smak gorzki
Jak filiżanka ciemnej kawy
wzmogła
rytm serca
rozdrażniła 
mój żywy organizm
rozkołysała zmysły

odeszła

Jestem Angeles 
na wysokim balkonie
zawisła
krzyczę wróć
wołam wróć
plamię
przegryzione wargi
barwą krwi

nie wróciła 

Jestem Angeles
mam lat tysiąc
-żyję

To opisuje moje życie. Zakochałam się, jednak szczęście do końca nie było nam pisane.
On zmarł. Siedzę sama. Chcę żeby on wrócił, chce aby wrócił. Moje cierpienie jest nie do opisania.
On nie wróci, nikt nie wróci. Moje życie dłuży się i dłuży... KONIEC 

Angeles podeszła do szuflady w której trzymała noże. Wyjęła najostrzejszy. Podeszła i położyła się na białej kanapie.
Kolejne wspomnienie:
-German nie włączaj tego filmu, włącz coś innego!
-O nie! Ostatnio oglądaliśmy romansidła, dzisiaj ja wybieram.- Śmialiśmy się i oglądaliśmy, potem wypiliśmy szampana...

Przyłożyła nóż do żyły na lewym nadgarstku i ją przecięła. Krew poleciała po różowej skórze i śnieżnej kanapie. Potem powtórzyła czynność kilkakrotnie. Zrobiło jej się słabo, jednak zobaczyła nad sobą JEGO- Germana
-Angeles...- Wziął ją na ręce i poleciał w niebiosa.